-
Ktoś coś…
Ktoś coś. Jak zwykle. Za szybko, za wolno. Za głośno, za cicho. Za dużo, za mało. Przeciwko mnie. Trzeba się obronić. Odeprzeć atak. Wyjaśnić. Żeby wiedzieli, że jest inaczej. Zrozumieli, zaakceptowali. Przyznali rację. No. Wtedy, gdy racja jest moja, mogę odsapnąć. Na chwilę. Bo oto znowu ktoś coś. Mon Dieu, jakże często przez to przechodziłam.…
